Od mini kroczków do czerwonych szpilek

 

Pewnie nie musze Ci tłumaczyć, jak wyglądają początki chodzenia małego dziecka, prawda? Zazwyczaj każda z nas wie, że jest to proces i zaczyna się od drobnych elementów. Pierwsze podniesienia, podciągnięcia, pierwszy siad, aż w końcu stawanie na gibiących się jeszcze nóżkach, by potem zacząć robić milimetrowe kroczki. Milimetrowe kroczki, które w przyszłości zamieniają się w odważne duże kroki w czerwonych szpilkach.

Bardzo często tak właśnie wygląda nasza przygoda z Wewnętrznym Dzieckiem. Na początku wcale nie zwracamy na nie uwagi, co więcej, często nawet nie wiemy o jego istnieniu! Tak samo jak leżący niemowlak nie ma pojęcie, że może chodzić.

Potem gdzieś tam natykamy się na taki termin jak Wewnętrzne Dziecko, być może wciąż on nas jakoś specjalnie nie porywa, jednak kiedy widzimy go to tu to tam, zaczyna nas interesować. Sprawdzamy czym jest. Obserwujemy, analizujemy ale z daleka. W końcu jesteśmy na tyle zaciekawione, że chcemy się z tym Wewnętrznym Dzieckiem poznać. Czytałyśmy o wielu zaletach z dbania o nie, tylko  Ty w sumie… nie bardzo wiesz jak się za to wszystko zabrać.

 

Wtedy trafisz do mnie, do Akademii Wewnętrznego Dziecka 😉 😉

I już Ci pokazuję.

 

Zaczynamy od takich samych malutkich kroczków, jakie stawia dziecko. Nie porywamy się z motyką na słońce, ale wdrażamy do życia elementy, które mogą nam pomóc z tym naszym Wewnętrznym Szkrabem się spotkać. Dla jednych będzie to nałożenie malinowego balsamu po kąpieli, dla kogoś podśpiewywanie sobie przy okazji gotowania obiadu, dla jeszcze innej osoby odpłynięcie w sferę marzeń.

 

Daj sobie czas

 

Krok po kroczku, na spokojnie, dając sobie przestrzeń i dając sobie czas. Nic na siłę i nic na raz, bo się po prostu odechce. Tak, jak ze wszystkim. Kiedy zaczynasz biegać nie porywasz się od razu na półmaraton, bo wiesz, że jeżeli wcześniej Twoja aktywność ograniczała się do biegów ewentualnie z salonu pod drzwi wejściowe, bo akurat przyszedł list, na który bardzo czekałaś, to szanse na jego przebiegnięcie są marne. Zaczniesz raczej od niedługich biegów, a nawet marszobiegów, by powoli przyzwyczajać się do coraz dłuższych dystansów. W  końcu bieganie wejdzie Ci na tyle w krew, że nie będziesz potrzebowała się zmuszać, ponieważ będziesz wiedziała, ze dziś wychodzisz i ćwiczysz i tyle.

Budując swoją relację z Wewnętrznym Dzieckiem metodą małych kroków po pewnym czasie nie będziesz potrzebowała żadnych bodźców pobudzających, czy „przypominaczy”, bo będziesz czuła, co aktualnie jest mu potrzebne. J Będziesz wiedziała jak je połaskotać, by było zadowolone i nie zostało znów zepchnięte na daleki koniec Twojego serca i rozumu. To ono samo będzie Ci pokazywało czego chce. Serio.

 

Mam coś dla Ciebie

 

Żeby jednak ułatwić Ci te początki stworzyłam newsletter, w którym co dwa tygodnie dostajesz zadanie do wykonania. Niektóre są takimi właśnie drobnostkami, inne są już nieco bardziej zaawansowane. Serdecznie Cię do niego zapraszam, wyjdźmy razem na spotkanie z Twoim Wewnętrznym Dzieckiem, bo jak wiesz: razem raźniej 🙂

A jak już mowa o razem raźniej, to może masz ochotę dołączyć do naszej grupy na fb? 🙂