Opowiem Ci krótką historię, która przydarzyła mi się wczoraj, podczas porannych zakupów.

Słońce powoli przebijało się zza chmur, kiedy wędrowałam sobie w poszukiwaniu jakiejś pysznej szynki – pech chciał, że w pobliskim mięsnym wszystko co mieli było albo stare (jak to przy sobocie bywa..) albo nie wyglądało według mnie zachęcająco więc zostałam niejako zmuszona do przejścia się dalej. Po drodze mijałam dużo malutkich sklepików w tym jeden, nieco większy od pozostałych – osiedlowy warzywniak. I nie byłoby w tym nic szczególnego, gdybym nie dostrzegła wiszącej na drzwiach białej kartki, którą postanowiłam przeczytać:

„W DNIACH 30.04-03.05 2017 SKLEP NIECZYNNY, BO ZAMKNIĘTY. 🙂 PRZEPRASZAMY”

Miałam na tyle dobry humor, a sama sytuacja wydarzała się na tyle szybko, że totalnie podświadomie roześmiałam się na cały głos. Nic w tym nadzwyczajnego – powiesz – i owszem. Z tym, że mijał mnie akurat mężczyzna, który na mój wybuch krótkiego acz intensywnego śmiechu spojrzał jakbym co najmniej przed chwilą zwiała z zakładu dla chorych psychicznie.

Moja pierwsza reakcja to oczywiście myśl „kurczę, ale siara, ciekawe co on sobie o mnie pomyślał”, a potem przywołanie się do porządku, że przecież życie jest za krótkie, żeby być smutasem i patrzenie na to, jak odbierają mnie inni, co ważne – całkiem obcy dla Ciebie – ludzie jest głupie-> o czym więcej możesz przeczytać we wpisie o spontaniczności (klik).

Jestem przekonana, że Tobie też zdarzają się takie sytuacje jak ta, a być może nawet bronisz się rękami i nogami wcale nie dopuszczając swojego Wewnętrznego Dziecka do głosu, bo się go po prostu.. wstydzisz i wtedy takie sytuacje w ogóle nie mają miejsca?

Zastanawiałaś się kiedyś, z czego to wynika? Dlaczego jedne zachowania są ok, a drugie – pomimo, że nikogo nimi nie krzywdzisz – nie? Dlaczego niektóre są bardziej piętnowane niż inne, choć moralnie są okay? A może to wcale tak nie jest, hmm? Ja stoję po tej drugiej stronie barykady i mówię:

 

To nie jest tak, że jedno Ci wypada a drugie nie.

 

Wypada Ci wszystko (o ile nie wyrządzasz tym szkody innym) jeżeli tylko sobie na to pozwolisz. Ot i cała filozofia. Dane zachowanie jest dobre według Ciebie. Inna osoba może mieć całkowicie odwrotne zdanie na ten temat. To jest jedynie Twoja subiektywna opinia, Twój osąd rzeczywistości.

Dla jednego konkurs na zjedzenie pączka bez oblizywania się w wieku 30 lat będzie obciachem, dla kogoś innego – świetną zabawą. Dla jednego ubranie kaloszy i zaliczanie z psem każdej napotkanej kałuży to brak klasy, dla kogoś innego – super pomysł. Dla kogoś przygotowanie tęczowej pizzy jak ta u Oli (klik) będzie mega pomysłem, dla innej osoby marnowaniem czasu i energii. Dla kogoś uśmiech obcej osoby z rana będzie powodem do wdzięczności, inna nawet tego nie zauważy.

To Ty sama wybierasz jak chcesz patrzeć na świat, na siebie, na swoje Wewnętrzne Dziecko. To tylko od Ciebie zależy na ile Mu pozwolisz. I tak naprawdę to Ty sama decydujesz, czy wstydzisz się swojego Wewnętrznego Dziecka czy nie.