Karolina Wilk – Mama Poza Schematami

Tak pisze o sobie: „Postanowiłam żyć po swojemu, nie, nie jest to łatwe, ale jest to przygoda życia, do której każdego zachęcam. Najlepiej jest poczuć i zobaczyć na własne oczy, dlatego zdecydowałam się szerzyć tę ideę poprzez historie cudownych kobiet, które znajdziecie tu (klik) i tu (klik). Wiem, jak ważne jest to, co robimy – my, kobiety. Wiem, że czasem nie mamy odwagi o tym mówić, a ja uważam, że warto i chcę pomóc Wam pokazać się światu. Jednym ze sposobów jest video – proste piękne amatorskie – tego uczę!”

Cześć, Karolina. Bardzo miło mi Cię gościć w Akademii. Czytając tę krótką notkę o Tobie, ktoś mógłby pomyśleć, że jesteś superhero: masz małe dziecko, prowadzisz własny biznes i do tego pielęgnujesz relację ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem. Pewnie niejedna z czytających nas kobiet pomyśli: To tak się w ogóle da? Ty udowadniasz, że owszem, można pozwolić zaistnieć w dorosłym, „mamowym” świecie również swojemu Wewnętrznemu Dziecku.

 

Czy w takim razie zgodzisz się ze mną, że do opieki nad Wewnętrznym Dzieckiem naprawdę potrzeba niewiele?

 

Tak i nie… Tak, dlatego że to faktycznie nie jest kolejne zadanie, które ma nam zabrać czas. Jednocześnie jednak jest to dość trudne, bo po pierwsze musimy w pędzie życia w ogóle zauważyć, że gdzieś jest jakiś brak, a po drugie jest to dosyć odważna decyzja. W dorosłości wymaga się od nas powagi i roztropności i często boimy się, że zostaniemy posądzone o infantylność. Mnie ogromnie pomogła obserwacja –  to, jak Filip podchodzi do otaczającego go świata jest dla mnie nieustanną lekcją, że właśnie można prościej, że po co komplikować? Dlaczego nie mieć radości z tego, że właśnie przeleciał motylek? (Od zawsze uwielbiam motyle, więc może trochę mi łatwiej ;))

 

Bardzo często słyszę od mam, że swoje Wewnętrzne Dziecko odkryły dopiero wtedy, gdy urodziły dzieci. Czy u Ciebie też było podobnie?

 

Ha! Wiesz co, właśnie u mnie było zupełnie inaczej! Zawsze je czułam tak mocno wewnętrznie. Czasem wydawało mi się, że przez to inni ludzie patrzą na mnie podejrzliwie, że na przykład idę i sobie tańczę, jak usłyszę muzykę, która porywa moje nogi. W momentach kiedy czułam, że szara rzeczywistość mnie dopada, właśnie raz po raz ratowało mnie to moje Wewnętrzne Dziecko. Tylko że to było takie trochę chaotyczne i zrywami. Dopiero kiedy urodził się mój syn, poczułam przyzwolenie, żeby tej części siebie też dać przestrzeń w moim dorosłym świecie, tak bez wstydu…

Karolina, widać, że masz w sobie dużo odwagi, wszak pokazywanie światu swojego Wewnętrznego Dziecka czy raczejpozwolenie sobie na to, zdecydowanie sporo jej wymaga. Powiedz, proszę, czy może masz jakieś rady dla mam, którym ciężko to Wewnętrzne Dziecko zauważyć lub którym ciężko się nim zaopiekować właśnie ze względu na czas poświęcany swoim dzieciom?

 

Może jakieś „zadania”, które według Ciebie fajnie to Wewnętrzne Dziecko pobudzają, a jednocześnie da się je wykonać „z dzieckiem na ręku”?

 

Hmm… trudne pytanie, bo  jest pewnie tak, że to trochę indywidualna sprawa. Ważne jest, że to mogą być bardzo małe rzeczy, małe kroki. Jak zjedzenie lodów o ulubionym smaku z dzieciństwa, skakanie po kałużach w cieplejsze dni, kupno kolorowego parasola. Na początek można sobie pomyśleć, że wybiera się na spotkanie ze swoim własnym Wewnętrznym Dzieckiem na przykład w weekendy choć na 10-15 minut. Zacząć można od pisania, od przypomnienia sobie, co w dzieciństwie sprawiało radość. To jest właśnie najfajniejsze, że żeby dotrzeć do tej swojej małej istoty nie trzeba ani dużych nakładów finansowych, ani czasowych…

 

To już tak na koniec: co Ci daje, pielęgnowanie w sobie Wewnętrznego Dziecka?

 

Ostatnio rozmawiałam z jedną z „moich mam”, która powiedziała: „Przed dziećmi drobiazg powodował, że nic innego mnie nie cieszyło, a teraz drobiazg potrafi tak cieszyć, że nic innego nie ma znaczenia”. To była Katarzyna Hełpa-Liszkowska. Ja się pod tym podpisuję – myślę, że właśnie pielęgnowanie Wewnętrznego Dziecka pozwala nam w taki sposób spojrzeć na świat.

Super! Bardzo Ci dziękuję  za ciekawą rozmowę i życzę, byś zawsze emanowała radością wynikającą z Twojej relacji ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem 🙂

Grupę Karoliny możecie odwiedzić tu (klik).

A tu (klik) co nieco o kursie 🙂

 A jak Ty godzisz Wewnętrzne Dziecko i macierzyństwo? Dajesz sobie radę, czy potrzebujesz jeszcze trochę poćwiczyć? 🙂